niedziela, 12 stycznia 2014

Chapter 32: Alone Time

UWAGA, SCENA 18+
i tak wiem,że przeczytasz, zboczeńcu xd   




Obudziłam słysząc szept. Pozwoliłam moim oczom pare razy zatrzepotać, ale nie poruszyłam się.
- Cichutko, nie płacz kochanie, nie możesz obudzic mamusi.. Stephanie pozwól jej spać- obróciłam się na drugi bok, aby zobaczyć Zayna w samych bokserkach kołyszącego nasze dziecko na rękach. Przytulił je do swojego torsu i pocałował czoło.
- Uh dam ci butelkę..- mruknął i wyszedł z pokoju wraz z Steph. Uśmiechnęłam się do siebie, on jest taki słodki przy niej. Przeciągnęłam się i wygramoliłam z łóżka. Na palcach poszłam do kuchni i spojrzałam zza rogu, aby ujrzeć Zayna karmiącego moją córeczkę. Nucił przy tym jakąś piosenke.
 Podeszłąm do niego od tyłu na palcach i owinęłam ramiona wokół jego pasa. Wystraszył się, ale kiedy zobaczył, że to ja szeroko się usmiechnął.
- Dzień dobry, kochanie- pochylił się i cmoknął mój policzek. Wzięłam Stepchanie od Zayna, aby móc ją trochę poprzytulać. Reszta dnia upłynęła strasznie wolno. Zayn musiał udać się do studia, a ja zajmowałam się Stephanie. Zaprowadziłam ją do żłóbka przed tym jak poszłam do pracy.

 Kilka następnych tygodni minęło podobnie. Z Zaynem miałam wspaniałą relację, zachowywaliśmy się nawet jak rodzina. Od czasu do czasu chłopcy opiekowali się dzieckiem, w tedy Zayn zabierał mnie na romantyczną kolację.
Fani przyzwyczaili się do mnie, chociaż niektórzy darzyli mnie nienawiścią. Zayn zablokował Twittera, na moim telefonie i nie byłam pewna jak go odblokować. Technologia nie jest i nie była moją mocną stroną. Kiedy poprosiłam Harrego, żeby pomógł mi odblokować strony fanów w tym Twitter, on mi powiedział, że Zayn zabronił im tego robić i że to dla własnego dobra. Zayn, czasami jest zbyt opiekuńczy. To znaczy to jest słodkie, ale czasem cholernie irytujące. Na szczęście udało nam się zachować Steph w tajemnicy.
Poznałam dziewczynę Louisa- Eleanor. Jest najsłodszą osobą, jaką kiedykolwiek poznałam. Teraz wiem, dlaczego on ją kocha. Nie poznałam jeszcze dziewczyny Liama, ale obiecał mi, że tak szybko jak przeprowadzę się do Londynu, on mnie z nią zapozna.Mamy poleciec tam w dwa tygodnie, więc zaczęliśmy się zakwaterowywać. Zadecydowałam, że lepiej będzie podróżować osobno,  uchronić Stephanie przed paparazzi.

Stepchanie nauczyła się raczkować. Popołudnia spędzałam patrząc jak Zayn goni Steph po apartamencie. Nauczyła się również paru słów. Jej pierwszym była "Mama". Umiała też powiedzieć "Tata" i "Babba". Założyliśmy, że "Babba" to jej smoczek. Powinniście zobaczyć Zayna, kiedy pierwszy raz powiedziała tata. Był taki rozpromieniony, to była najsłodsza rzecz na świecie, na prawdę!


- Hej!- Zayn powitał mnie, kiedy wszedł do pokoju.
- Oh, myślałam, że wrócisz wcześniej
- Skończyliśmy wcześniej. Harry i Liam zaproponowali, że zajmą się Steph, jeśli chcesz gdzieś wyjść.- powiedział i wyrwał mi telefon z ręki patrząc w niego.

- Co ty robisz?- spytałam go
- Pytaniem jest, dlaczego szukasz pracy w Londynie?- zapytał podnosząc brew w górę.
- Nie chcę, być zależna od ciebie...- wywrócił oczami na moją odpowiedź i oddał mi telefon. Wykorzystywałam ten argument wiele razy. Wzruszyłam tylko ramionami.
- Miałam nadzięje na wspólną noc, oczywiście jeśli chłopcy chcieliby wziąć Steph na noc.. moglibyśmy razem spędzić trochę czasu.- Zayn uśmiechnął się do mnie i kiwnął głową. Szybko wysłał wiadomość to chłopaków. Posadził mnie na swoich kolanach i oplótł swoje silne ramiona wokół mojej talii.
- Napisali, że będą po nią po 8.
- Brzmi świetnie.- cmoknęłam jego nos. Zayn szybko chwycił mój podbrudek i złożył czuły pocałunek na moich ustach. Nagle do głowy wpadł mi pomysł, tylko czy będę miała odwagę zrobić coś takiego?
- Kocham cię..- mruknął wyrywając mnie z moich myśli. Złożyłam kolejny pocałunek na jego ustach.
- Ja ciebie bardziej.- wymamrotałam. Uniósł brwi.

- Nie sądzę..
- Pozwalam ci troszczyć się o mnie, więc nie pozwalałę zebys  mówił, że cie nie kocham..
- Wiem, alei tak kocham cię bardziej.- nie pozwolił mi odpowiedzieć całując mnie z pasją. Około godziny ósmej, ktoś zapukał do naszych drzwi, Zayn poszedł je otworzyć, a ja w tym czasie poszłam po Stephanie i torbę z rzeczami małej.
- Mama!- uśmiechnęła się do mnie, a ja ucałowałam jej czoło.
- Kochanie!- odwzajemniłam uśmiech. Wzięłam ją i torbę i ruszyłam do salonu. Zayn wziął ją na ręce i mocno przytulił do swojej piersi. Dałam torbę Harremu. Następnie Liam wziął Stephanie i wyszli. Zostaliśmy sami. Zanim zdążył zrobić cokolwiek pobiegłam do łazienki. Szybko sciągnęłam ubrania i poszłam do łóżka, chowając się pod kołdrą. Po kilku minutach do pokoju wszedł Zayn, ze zdziwieniem wymalowanym na twarzy.
- Co ty... Dlaczego leżysz w łóżku?- zapytał mnie. Poklepałam miejsce obok mnie.
- Dlaczego nie podejdziesz i nie sprawdzisz?- uniósł brwi i wspiął się na łóżko. Pozwoliłam mu odsłonić moje prawie nagie ciało. Po pierwsze wpadłam na ten pomysł tylko ,dlatego że Liam i Harry opiekują się Stephanie. Włożyłam jedną z moich sesksownych bielizn, które wybrał mi Harry. Po drugie, Zayn mnie zobaczył, jego oczy się rozszerzyły, przęłknął nerwowo ślinę
- Jasna cholera...- przeklnął pod nosem.Złapałam go za kołnież koszuli i przyciągnęłam do siebie. Zayn zruzumiał o co mi chodzi. Może jesteśmy razem już parę tygodni, ale nie robiliśmy jeszcze tego.. trudno jest z dzieckiem.
Po chwili bluzka Zayna była na podłodzę, niedługo potem dołączyły do niej spodnie. Zostaliśmy tylko w bieliźnie. Zayn przejął kontrolę i znów popchnął mnie na łóżko,  wspiął się na mnie. Nasze klatki piersiowe były mocno do siebie przyległe. Moje ręce były zaplontane w jego włosach. Oparł się na łokciach. Jego usta zaatakowały moję, przygryał moją dolną wargę. Pociągnęłam za końcówki jego włosów. Otworzył oczy i spojrzał na mnie z pożądaniem. Jego usta przywarły do moich, po czym zostawiał mokry ślad wzdłuż mojej szczęki, szyi i piersi. Jego usta wędrowały po moim ciele. Masował moje piersi po czym wsunął ręce pod moje plecy i rozpiął mój stanik, który powędrował na ziemię. Składał pocałunki na moim biuście.
Popatrzył na mnie, aby upewnić się, że tego chcę, pokiwałam tylko głową. Pociągnęłam jego głowę tak, że była na wysokości mojej. Wpiłam się w jego usta. Nie musiałam długo czekać na reakcje.Zssunął swoje bokserki i obrócił nas tak, że teraz ja górowałam. Kopnął swoje bokserki w bok. Chwyciłam jego przyrodzenie w ręce i zaczełam je masować. Może i Zayn jest jedynym mężczyzną, z którym uprawiałam seks, ale nie jestem świętoszkiem, wiem jak sprawić chłopakowi przyjemność. Poruszałam ręką coraz szybciej. Wiedziałam, że Zaynowi się podoba bo jęczał sapiąc z przyjemności.
Jego jęki były coraz głośniejsze, przekleństwa wymykały się z jego ust. Wiedziałam, że jest blisko. Drażniłam językiem jego główkę. Zanim doszedł, przerzucił mnie tak, że znów górował. Obcałowywał moje piersi. Zjeżdżał pocałunkami w dół mojej talii, zębami zdjął moje majtki. Pieścił moją kobiecość i drażnił lechtaczkę. Jęczałam, będąc blisko. Moje ciało zaczęło drżeć z przyjemności, kiedy wsunął we mnie swój palec. Kiedy doszłam, wyciągnął palec i wyssał moje soki.
Nie myslę, że mógł czekać dłużej, ocierał moje wejście swoim "przyjacielem"
- Prezerwatywa- wyszeptałam ochryple.
- Mam
- Serio? Ostatni facet, z którym się przespałam też tak twierdził, a teraz jestem matką.-  popatrzył na mnie krzywo i mocno we mnie wszedł. Jęknęłam kiedy przyspieszył do szaleństwa. Wiedziałam, że doszedł kiedy mruknął "kurwa", powoli zwalniał i wyszedł ze mnie. Opadł na łóżko obok mnie i przykrył nas kołdrą.
- Kocham cię tak bardzo- po kilku minutach wychrypiał. Położyłam głowę na jego torsie uśmiechając się.



_________________________________________________________________________

Aloha!
Nie wiem jak wy, ale ja się nie spodziewałam, że to tak się potoczy. 

Więc jak się wam podoba? Da się czytać to co tłumaczę? Pierwszy raz tłumaczyłam takie coś :D Proszę was o komentarze, które zmotywują mnie do przetłumaczenia kolejnego rozdziału!

Do następnego, wasza Daria ♥

wtorek, 7 stycznia 2014

#info Nowa tłumaczka

Hej! 

Jestem nową tłumaczką tego opowiadania.Mam na imię Daria. Była autorka oddała mi to tłumaczenie w opieke. Rozdziały będe dodawać sobota/niedziela co tydzień. Mam nadzieję, że spodoba się wam jak tłumaczę i z chęcią bedzięcie zaglądać na tego bloga xx

W razie kontaktu to mój twitter: Horanek_xo

Do zobaczenia wkrótce!!! 

Info #2

Przepraszam bardzo, ale niestety kończę z tłumaczeniem.
Nie mam czasu, nie wiem w ogóle po co się za to zabierałam. 
Sami widzicie jakie są rozdziały; nie sprawdzam błędów, poprawności językowej itd.
Jeśli ktoś chciałby przejąć bloga to możecie pisać na twitterze (@harrysmodel) lub pytać na asku.
Jeszcze raz bardzo przepraszam.

czwartek, 26 grudnia 2013

Chapter 31: Flirt

Zayn popatrzył na mnie zszokowany. Jego oczy się poszerzyły, gdy ta wiadomość do niego dotarła. Jego usta zaczęły unosić się w kącikach. Zanim zdążył cokolwiek powiedzieć, złapałam go gwałtownie za koszulkę i przyciągnęłam do siebie. Złączyłam nasze usta ze sobą. Zajęło mu to chwilę, zanim uświadomił sobie, co się dzieje i oplótł swoje ramiona wokół mojej talii. Wydawało się, że całowaliśmy się wieczność. Pasja pomiędzy nami z każdą chwilą narastała. Wsunął swój język do moich ust. Zmierzwiłam jego włosy, gdy zabrał me nogi, abym oplotła je wokół jego ciała. W końcu, oderwaliśmy się od siebie, oddychając ciężko.
"Jesteś niesamowita." Było wszystkim, co powiedział. Uśmiechnęłam się i potargałam jego włosy.
"Dzięki, kotku." Złapał mnie za nadgarstek i odciągnął go od swojej głowy.
"Z dala od włosów, kochanie." Ostrzegł z uśmiechem na ustach. Zaśmiałam się.
"Z dala od włosów." Zadrwiłam głębokim głosem, próbując go naśladować. Uniósł brwi.
"Mówię poważnie. Dotknij moich włosów jeszcze raz, a poniesiesz konsekwencje." Zagroził, uśmiechając się głupawo. Zagryzłam wargę, kiedy drugą ręką zniszczyłam jego fryzurę jeszcze bardziej. Popatrzył na mnie rozbawiony.
"Ostrzegałem cię." Powiedział, obracając mnie tak, że leżałam na brzuchu. Położył jedną dłoń na moich plecach, żeby mnie przytrzymać.
"Zayn!" Jęknęłam między chichotami. Byłam rozwalona pod jego nogami. Nawet jeśli trzymał mnie jedną ręką, nie miałam szans, aby wstać. Przeniósł swoją dłoń na mój tyłek. To było bardziej jak klepnięcie.
"Nie. Baw. Się. Moimi. Włosami." Wysyczał. Nie mogłam powstrzymać się od jeszcze większego śmiechu.
"Czy ty mnie bijesz ?" Zarzuciłam, kiedy przestałam chichotać. Jego śmiech był jedyną odpowiedzią, gdy mnie obrócił.
"Zamierzasz znowu dotykać moich włosów ?" Spytał jakbym była dzieckiem. Szybko przebiegłam dłonią po jego włosach. Wywrócił oczami i przyłożył rękę do mojego brzucha.
"Tak." Zachichotałam. Jego dłoń zaczęła się poruszać po moim ciele, łaskocząc mnie. Śmiałam się niekontrolowanie, gdy jego palce kontynuowały swoją ścieżkę po mojej skórze.
"ZAYN!" Wysapałam po kilku minutach. Uśmiechnął się do mnie, nie przestając.
"Zamierzasz bawić się moimi włosami ?" Spytał protekcjonalnie. Próbowałam odpowiedzieć, ale żaden oddech nie wydostał się z moich ust, tym bardziej jakikolwiek dźwięk. Uśmiech Zayn'a zaczął rosnąć, kiedy zrozumiał, że wygrał. Kiedy w końcu zaczęłam oddychać normalnie, odepchnęłam jego ręce i usiadłam tak, że nasze usta były w odległości nie większej niż kilka centymetrów.
"Już nigdy, PRZENIGDY nie dotknę twojej pięknej grzywki. Przysięgam całym moim sercem." Zachichotałam. Wyglądał na zadowolonego z mojej odpowiedzi. Pochylił się i złożył na moich ustach pocałunek. Czy my ze sobą flirtowaliśmy? Moje serce zaczęło bić szybciej, gdy uświadomiłam sobie, że jesteśmy razem.
Szybko wygramoliłam się z kanapy i poszłam sprawdzić, co u Stephanie. Oczywiście, spokojnie spała. Przysięgam na Boga, że to dziecko jest perfekcyjne. Nie mówię tak tylko dlatego, że jestem jej matką, nawet Zayn i reszta chłopców tak myślą.
Kiedy weszłam do salonu, Zayn wrócił z papierosa. Spędziliśmy resztę dnia przytulając się i wkurzając siebie nawzajem, jak normalna para. Gdy było już około północy, stopniowo zaczęłam wyłączać się z rozmowy. W końcu, Zayn zachichotał i cmoknął mnie w nos.
"Myślę, że czas do łóżka, kochanie." Powiedział biorąc mnie na ręce. Ostrożnie, położył mnie na łóżku i pocałował w czoło. Właśnie miał opuścić pokój, kiedy go zawołałam.
"Zayn" Wybełkotałam w poduszkę. "pomożesz mi ? Jestem za bardzo zmęczona." Uniósł brwi, podchodząc do mnie. Rozumiał czego potrzebowałam. Powoli, ściągnął ze mnie ubrania, pozostawiając mnie w bieliźnie. Zlustrował moje ciało wzrokiem i ponownie zagarnął w swoje ramiona.
"Nowa bielizna ?" Spytał. Przytaknęłam, gdy odsunął pościel i położył mnie na łóżku. Okrył mnie kołdrą i  ponownie pocałował w czoło.
"Jeden z bardziej skromnych kompletów." Wymamrotałam. Zayn, który już miał wychodzić, obrócił się i popatrzył na mnie zainteresowany.
"Naprawdę ? To jest skromne ? Jezu, nie mogę się doczekać, żeby zobaczyć te wybrane przez Harry'ego..." Wybełkotał pod nosem. Momentalnie się zarumienił.
"Er, to znaczy, uh." Wyjąkał. Zaśmiałam się w poduszkę.
"Zayn," Zachichotałam "jesteśmy ze sobą. Możesz mówić takie rzeczy..." Mruknęłam, ściszając ton na końcu. Moje oczy były zamknięte, ale nadal mogłam usłyszeć śmiech Zayn'a. Usłyszałam też skrzypienie drzwi, co oznaczało, że wychodził.
"Zayn," Zawołałam. "nie musisz już spać na kanapie..." Wyszeptałam, tracąc powoli przytomność. Ostatnią rzeczą jaką czułam przed zaśnięciem było ciepłe ciało przyciśnięte do mojego.

~*~
Została mi końcówka, ale święta naprawdę zabierają czas.
Nie wiem, kiedy dodam następny, bo w poniedziałek wyjeżdżam.
Eh, przysięgam, że już nigdy w życiu nie zabiorę się za tłumaczenie.

Słowa : "ręka, dłoń, zaśmiać się" mogą się powtarzać aka na pewno.

niedziela, 15 grudnia 2013

Info #1

Przepraszam, ale nie będzie mnie na blogu, mam szlaban :( Aż do odwołania bd zakuwać, nie martwcie się jeszcze wrócę, ale przepraszam, że was chwilowo opuszczam :( 
Dopiero co zaczęłam pracę na tym blogu, a już muszę tymczasowo odejść, no chyba, że nie będzie powrotu :( 
Przepraszam wszystkich, a zwłaszcza Suzanne... Mam nadzieję, że się nie gniewasz...

~*~
W związku z tym przepraszam, ale do końca tygodnia nie pojawi się rozdział. xx 

czwartek, 12 grudnia 2013

Chapter 30: Yours

Hej! Jestem Aneta, od teraz będę pomagać Suzanne w tłumaczeniu, mam nadzieję, że was nie zawiodę ;)

Zayn oderwał się od delikatnego pocałunku, tak nagle jak się go zainicjował. Nie mówił dużo albo raczej po prostu odszedł, zostawiając mnie tam zdezorientowaną i czującą się niezręcznie. Spojrzałam po pokoju hotelowym i postanowiłam pójść za Zayn’em na balkon, gdzie palił (papierosy), jak sądzę. Zsunęłam, otworzyłam drzwi i wyszłam na ciepłe, letnie powietrze. Zayn był tyłem do mnie, ale wiedziałam, że słyszał jak weszłam; był nieco spięty. Rozluźnił ramiona dopiero gdy wypuścił papierosowy dym.

„Zayn” – podeszłam, aby stanąć naprzeciwko niego. Nie odwrócił się do mnie tylko dalej patrzył na miasto. Westchnęłam, spróbowałam ponownie.

„ Zayn, wiesz dlaczego nie możemy być razem, prawda?” – cicho zapytałam. Powoli położyłam swoją rękę na jego ramię. Zayn odwrócił się do mnie szybko strzepując moją rękę. Jego źrenice zwęziły się jak na mnie spojrzał.

„Nie, właściwie nie. Oświeć mnie” – splunął opryskliwie. Byłam zaskoczona jego ponowną zmianą nastroju; whip lash.* Z jakiegoś powodu ton jego głosu spowodował narastanie guza w moim gardle. Znowu walczyłam, aby przypadkowo, nagle się nie rozpłakać.

„Zayn” – załamał mi się głos, „chcę być z tobą, ale co się stanie, jeśli nie wyjdzie?” – zapytałam cicho. Przewrócił oczami i włożył papierosa do ust.

„Nie możesz patrzeć na rzeczy w ten sposób, Amy. Nie możesz być tak cyniczna. To tak jakby nie chcieć szczeniaczka, bo pewnego dnia umrze” – jego głos wciąż był ostry, a teraz też chrapliwy od palenia.

„Myślę o mojej córce” – starałam się powiedzieć to stanowczo, ale wychodził złamany szept. Zayn odwrócił się w stronę miasta.

„Więc jak ja. Kiedy dorośnie będzie chciała normalnej rodziny, takiej jak wszyscy jej przyjaciele mają; jej rodzice RAZEM. Powinniśmy przynajmniej spróbować” – jego głos nieznacznie się zmienił, była w nim tęsknota.

„Zayn, w tym przypadku tylko tyle mogę zrobić. Jestem gotowa zaakceptować ciebie jako osobę, do której trenowałam samą siebie, aby gardzić nią przez wiele lat, w moim życiu, w życiu mojego dziecka. Porzucam wszystko co wiem, wszystko co kocham i przenoszę to przez ocean dla CIEBIE. Przenoszę się do miejsca gdzie nigdy wcześniej nie byłam, miejsca zupełnie mi obcego. Porzucam swoją dumę, a pozwalam tobie mi pomóc; coś co sobie przysięgłam, że nigdy nie zrobię. Nie możesz wszystkiego ode mnie oczekiwać, Zayn. Mogę wziąć tylko tyle w zamian” – szeptałam, ale wiedziałam, że on to słyszy.

Zostawiłam go samego z tym na balkonie zanim zdążył odpowiedzieć. Wykonuję swoją drogę powrotną do kuchni i sprawdzałam półki; szukałam czegoś dobrego do zjedzenia. Nie słyszałam jak Zayn wszedł za mną. Nie wiedziałam, że tam był dopóki nie obróciłam się i nie uderzyłam w jego klatkę piersiową. Zachwiałam się znowu, ale on wyciągnął swoje duże ręce i umieścił je mocno na mojej talii, tak abym nie upadła. Patrzył na mnie poważnie i nie pozwolił mi odejść, nawet gdy walczyłam, aby wyzwolić się z jego uścisku.

„Zayn, w tej chwili nie jestem do tego w nastroju" – prychnęłam na niego.

„Ja też nie jestem, ale musimy w końcu porozmawiać” – odprychnął, podwajając moją surowość.

„Cokolwiek” – wymamrotałam. Zayn nie zabierając ręki z mojej talii odprowadził mnie do kanapy i usiadł, skinął abym i ja usiadła.

„Wiem, że to wydaje się samolubne, ale naprawdę chcę cię” – wymruczał cicho, a w jego głosie nie było śladu gniewu. Cholera, on użył karty sympatii.

„Jeżeli będziemy razem, skomplikuje to pewne rzeczy” – ponownie szepczę, nie mogąc mówić głośniej.

„Nie tak to widzę” – odpowiedział, dopasowując się do tonu mojego głosu.

„Więc jak to widzisz Zayn?” – spytałam z goryczą, ociekającą złością wracającą z powrotem do mojego głosu. Spojrzał na mnie i delikatnie pieścił mój policzek wierzchem dłoni.

„Widzę nas jako rodzinę. Widzę nas w ciągu dziesięciu lat, w dużym domu, małżeństwo, być może też z innymi dziećmi. Widzę nas za białym płotem i psy o imieniu Buddy czy Max, tak ogólnie. Widzę nas szczęśliwych” – wyszeptał do mnie, nieco zakłopotany. Przygryzłam wargę.

„Ledwo cię znam. Zawsze albo walczymy albo się ze sobą całujemy. Chcę tego też, ale najpierw musimy się zbliżyć. Nie możemy po prostu przejść do rzeczy. Jestem zdecydowana, choć…” -  przyczepiłam się w ostatniej chwili, po namyśle. Nie chciałam tego mówić, to tylko wyjście. Zayn zamarł kiedy to tylko powiedziałam. Nagle znalazłam się na jego kolanach, a jego ramiona były ciasno owinięte wokół mnie.

„Kocham cię” – wymamrotał. Świetnie.

„Zayn! Jeszcze nie! Daj mi czas. Czy możemy poczekać kilka tygodni?” – starałam się znaleźć z dala od niego, ale on był zbyt silny - dla jego własnego dobra.

„Nie, nie sądzę, że potrafię” – znowu wymruczał. Zmrużyłam dramatycznie oczy i westchnęłam. Dobrze, zdecydowałam, nie mogę już więcej walczyć. Nie mogę być silna rozdzielając nas. To by było zbyt wiele pracy, opierając się mu. Nagle zalało mnie radosne uczucie. Nie mogę opisać swojego podniecenia. Musiałam szepnąć kilka następnych słów, bo bałam się, że je wykrzyczę. Czułam głupi uśmiech wkraczający na moje usta, gdy miałam je otworzyć i to powiedzieć.


„Jestem twoja, Zayn. Ja też cię kocham” – to było oficjalne; jesteśmy oficjalnie parą.


* whip lash - to znaczy tyle co chłosta batem, ale lepiej brzmi w oryginale


~*~ 
Wiem, że nie tłumaczę najlepiej, ale przynajmniej się staram. Mogą się pojawić też różne niezgodności z oryginałem ze względu na stylistykę xp Jeżeli są wg was inne niezgodności, to napiszcie to w komentarzach :)

poniedziałek, 9 grudnia 2013

Chapter 29: Passion

Ręka Zayn'a spoczywała na moim pasie dopóki nie doszliśmy do hotelu; przez całą drogę pozostaliśmy w ciszy. Kiedy przecisnęliśmy się przez drzwi, jego dłoń przesunęła się w dolną część moich pleców i delikatnie skierował mnie w stronę windy. Gdy byliśmy w środku, sami, w końcu zwrócił się do mnie.

"Dlaczego nie możemy być razem ?" Spytał mnie łagodnie, chociaż jego oczy znowu płonęły. Spojrzałam na Stephanie, która stawała się zmęczona i odpowiedziałam.
"Możemy porozmawiać o tym później ?" Odezwałam się. Wiem, że Steph nic by nie zrozumiała, ale mimo to. Nie chciałam, żeby to wszystko działo się przed nią. Wywrócił oczami i zacisnął szczękę w raczej seksowny sposób. Zagryzłam wargę, patrząc prosto przed siebie. Przez resztę drogi do jego pokoju, Zayn nic nie powiedział. Kiedy w końcu dotarliśmy, odwrócił się w moją stronę.
"Musimy iść prosto na spotkanie z PR , więc zostawmy tylko Steph u Liam'a i zbierajmy się." Pokiwałam głową, podążając za Zayn'em do pokoju Liam'a. Kiedy Stephanie była ułożona, dałam Liam'owi moją listę instrukcji (które napotkały wywracanie oczami i sarkastyczna uwagi zarówno od Zayn'a jak i Liam'a), Zayn i ja wyszliśmy.

Idąc krótki dystans do miejsca, gdzie miało odbyć się spotkanie, nie mówiliśmy do siebie nic. Zayn znowu umiejscowił swoją rękę wokół mojej talii. Spotkanie minęło powoli, w szczególności, że byłam ignorowana przez cały czas, z wyjątkiem, kiedy ktoś z PR zdecydował się posłać w moją stronę oceniające spojrzenie. Zayn bardzo starał się zachować zimną krew za każdym razem, gdy go skarcili. Zakładam, że wybuchnąłby gdyby nie fakt, że tam byłam.
W zasadzie, Zayn zamierzał powiedzieć fanom, że spotykaliśmy się przez jakiś czas, ale nie był w stanie oświecić mnie w jakim przedziale czasowym to się stanie. To tylko, aby zachować ich fanów od świrowania, kiedy zobaczą jakąś przypadkową laskę spędzającą czas z chłopcami. Powiedziano nam, że mamy trzymać Steph z dala od fanów i paparazzi jak tylko możliwe; nie musieli tego powtarzać dwa razy. Gdy spotkanie się w końcu skończyło, wszyscy uścisnęli sobie dłonie i Zayn mnie stamtąd zabrał. Droga z powrotem do hotelu także była cicha. To było dopóki nie znaleźliśmy się w windzie i Zayn nie postanowił czegoś powiedzieć.
"Czujesz się ok z tym wszystkim ?" Spytał łagodnie. Spojrzałam na niego i napotkałam wypełnione troską oczy. Jedynie westchnęłam i wzruszyłam ramionami, znowu patrząc przed siebie.
"Nie mam za bardzo wyboru." Wymamrotałam. Zayn znowu położył swoje ramie na moim pasie i szarpnął mnie do siebie tak, że byliśmy w pół uścisku. Pozostaliśmy tak, dopóki winda nie dotarła na nasze piętro. Próbowałam go od siebie odepchnąć, ale przyciągnął mnie do siebie i mocno trzymał.
"Po prostu ze mną zostań." Wyszeptał w moje włosy.
"Zayn, daj spokój! Musimy wyjść z windy." Szarpałam się, aby uwolnić się z jego uścisku.
"Zostań ze mną." Powtórzył. Uświadomiłam sobie, że on nie mówił o tym momencie, nie, on mówił o wieczności. Westchnęłam, spoglądając na niego.
"Przepraszam, ale muszę cię uświadomić, że Steph i ja nie wybieramy się nigdzie, więc lepiej się do tego przyzwyczaj." Próbowałam powiedzieć to delikatnie, ale mogłam dostrzec w jego oczach znaczenie tego, co przed chwilą wypowiedziałam. Uśmiechnął się i oswobodził mnie. Weszłam do holu i skierowałam się do pokoju Liam'a, aby odebrać moją córkę.
"Oh, a przy okazji." zawołał za mną Zayn "Niall i Harry próbowali zarezerwować dla ciebie pokój, ale żaden nie był dostępny. Nic się nie stanie jeśli jeszcze raz ze mną zostaniesz ? Myślę, że jakiś będzie wolny jutro wieczorem." Oh, kompletnie zapomniałam, że zażyczyłam sobie osobny pokój. Byłam prawie rozczarowana.
"W porządku!" Odpowiedziałam z nadmierną radością. Miałam nadzieję, że pokój nigdy się nie zwolni. Zabrałam Stephanie, która spała i udałam się do apartamentu Zayn'a. Wyszedł ze swojego pokoju i zabrał Steph ode mnie ze zmieszanym wyrazem twarzy. Podążyłam za nim do naszego, to znaczy JEGO pokoju, położył Steph delikatnie w jej łóżeczku, całując ją w czoło zanim się odsunął.
"Wszystkie te torby są twoje ?" Spytał, wskazując na stertę toreb z zakupami stojącą w rogu. Zagryzłam wargę i przytaknęłam.
"Zmusili cię do kupienia tego wszystkiego ?" Zachichotał lekko. Znowu przytaknęłam.
"Ledwo wybrałam cokolwiek." To było prawdą. Wyglądał na rozbawionego, ale wtedy jego wzrok spoczął na reklamówkach z Victoria's Secret.
"Nie wybrałaś niczego? Więc to oni wybrali te rzeczy dla ciebie...?" Zamilkł, zazdrość była zauważalna w jego oczach. Wiedziałam dokąd zmierzał.
"Uh, zgaduję. To nie taka wielka sprawa." Wybełkotałam. Zmarszczył brwi i chwycił jedną z toreb. Sięgnął do środka i wyciągnął biustonosz. Cholera, to jeden z tych, które wybrał Harry.
"Pozwoliłaś IM wybrać rzeczy takie jak TO ?!" Potrząsnął koronkowym, bardzo skąpym biustonoszem. Oh nie, NIE zamierzałam pakować się w kłopoty przez takie coś.
"Nie ważne. To tylko stanik." Odparłam.
"NIE W TYM RZECZ!" Krzyknął. Odwróciłam się i wyszłam z pokoju. Jeśli zamierzał krzyczeć na mnie z powodu czegoś, co nie było moją winą, dobra, ale ja nie miałam zamiaru tego słuchać. Może być zazdrosnym dupkiem, widać czy mnie to obchodzi. Oczywiście, poszedł za mną.
"Zabiję ich." Wymamrotał i przeszedł obok mnie. Złapałam go za ramię.
"Nie, nie zabijesz." Poinformowałam spokojnie. Uniósł brwi.
"Harry i Lou kupili ci seksowną bieliznę. Wiem, że się nie spotykamy (dop. tłum. w sensie jako para), ale nadal; jesteś matką mojego dziecka. Nie zapominaj o tym." Wysyczał.
"Jestem tylko osiemnastolatką, nie jakąś trzydziestolatką. Nie zapominaj o tym!" Powiedziałam cicho. Jego twarz złagodniała, ale jego oczy nadal były twarde. Nagle, trzymał mnie, a nasze usta się dotykały. Przeszliśmy z kłócenia się do całowania w ułamkach sekundy. Jedyną rzeczą jaką czułam była... Pasja.

~*~
W sumie od przyszłego tygodnia będę już po egzaminach, po wszystkich wyjazdach i może uda mi się, ale nie jestem pewna. Wolę zrobić przerwę i przetłumaczyć do przodu, a potem dodawać regularnie.